Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Masz problem? Zapytaj - może ktoś zna odpowiedź!
Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 09:37

Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: gosiak76 » sobota, 20 listopada 2010, 19:08

Jedną z metod walki z niepłodnością, która w Polsce jest bardzo mało znana, jest naprotechnologia – leczenie w zgodzie z indywidualnym, naturalnym cyklem kobiety. Niskie koszty leczenia i wysoka skuteczność – ponad 70 proc. – zyskały tej metodzie zwolenników na całym świecie. Szacuje się, że w Polsce niepłodnością dotkniętych jest ok. 2 mln osób.
Naprotechnologia to stosunkowo młoda metoda walki z chorobą niepłodności - liczy sobie zaledwie 25 lat. Opracował ją ginekolog, chirurg i specjalista chorób kobiecych – Amerykanin prof. Thomas W. Hilgers wraz ze współpracownikami. Prof. Hilgers jest dyrektorem Instytutu Naukowego im. Papieża Pawła VI z siedzibą w Omaha (USA). Za swoje zasługi i osiągnięcia został uhonorowany przez Jana Pawła II członkostwem w Papieskiej Akademii Życia oraz nazwany „Lekarzem Roku” (1997) przez stanową organizację rodzinną (Nebraska Family Council).

W Europie naprotechnologia stosowana jest od 10 lat, zaś pierwsze polskie małżeństwo zdecydowało się na rozpoczęcie leczenia niepłodności za pomocą tej metody dopiero w zeszłym roku. – Informacje o naprotechnologii znaleźliśmy w internecie – opowiada Agnieszka Pietrusińska. – Mieliśmy już wtedy jedno dziecko, o które staraliśmy się bardzo długo, ale chcemy mieć kolejne. Lekarze proponowali nam in vitro, na które my z kolei nie chcieliśmy się zgodzić.

Pietrusińscy nawiązali kontakt z farmaceutką Janiną Filipczuk, jedną z pionierek naprotechnologii. Nie poprzestali jednak na podjęciu leczenia, postanowili przyczynić się do upowszechnienia tej metody leczenia w Polsce. Agnieszka Pietrusińska rozpoczęła specjalne szkolenie instruktorskie. W zdobyciu pieniędzy na kurs (który wymaga m.in. dwukrotnych wyjazdów do ośrodka szkoleniowego, w jej przypadku był to Nowy Jork, ale szkolenia odbywają się także w Irlandii i kosztują wówczas ok. 4,5 tys. euro) pomogli jej sponsorzy.

Obecnie jest jedyną w Polsce instruktorką-stażystką, do uzyskania pełnych uprawnień brakuje jej egzaminu końcowego. Szkolenie polega m.in. na nauce podstaw fizjologii, działania antykoncepcji, znajomości metod naturalnego planowania rodziny. Instruktorów i lekarzy naprotechnologii obowiązuje też kodeks etyczny – jeśli lekarz przepisuje pacjentkom środki antykoncepcyjne, nie może być naprotechnologiem, instruktor zaś nie może stosować takich środków.

Para, która zdecyduje się na naprotechnologię w leczeniu niepłodności, musi spotkać się z instruktorem, który nauczy małżonków obserwacji i prawidłowego wypełniania kart, które potem zinterpretuje lekarz. – Naszą instruktorką, a jednocześnie opiekunką Agnieszki jako instruktorki-stażystki jest Janina Filipczuk, a nasz lekarz-naprotechnolog pracuje w Irlandii – opowiada Michał Pietrusiński. Dla polskich par, które teraz decydują się na leczenie metodą naprotechnologii jest już jednak dobra wiadomość – pod koniec kwietnia tego roku skończy kurs pierwszy polski lekarz naprotechnolog, dr Piotr Klimas. Małżeństwa, dla których instruktorką jest Agnieszka Pietrusińska, będą mogły zgłosić się właśnie do niego.

Obserwowanie cyklu kobiety w naprotechnologii stosowane jest wg metody Creightona (będącej modyfikacją metody Billingsa). – Te obserwacje wymagają od kobiety na początku dużej dyscypliny, ale wiem z doświadczenia, że po jakimś czasie przestają być uciążliwe – dodaje Pietrusińska. Obserwowanie śluzu odbywa się kilkakrotnie w ciągu dnia i ważne jest, by kobieta zapisywała wyniki swojej obserwacji od razu. – Amerykańscy instruktorzy są bardzo skrupulatni i wymagający pod tym względem. To dlatego, że lekarz, który zapoznaje się z wykresami, musi otrzymać pełną informację, a taka może pochodzić jedynie od samej kobiety – podkreśla Pietrusińska.

Po kilku miesiącach obserwacji – zwykle 2-3 cyklach – lekarz może już zacząć szukać przyczyny niepłodności, zlecając testy i przepisując leki – ale zarówno badania, jak i leki dobierane są zgodnie z indywidualnym cyklem konkretnej kobiety. – Różnica podstawowa naprotechnologii i metody in vitro polega na tym, że lekarze proponujący sztuczne zapłodnienie nie badają cyklu kobiety – mówi intruktorka. A według naprotechnologów, przy leczeniu bezpłodności najważniejsza jest współpraca z naturalnym cyklem kobiety.

– Z doświadczenia wiem, że lekarze, którzy proponują parom borykającym się z bezpłodnością metodę in vitro, nie podają przyczyn bezpłodności. – Lekarze naprotechnolodzy gwarantują, że w ciągu pierwszych dwóch lat odnajdą i jeśli jest to możliwe wyleczą przyczyny bezpłodności – podkreśla Pietrusińska. W zależności od wykrytych przyczyn niepłodności lekarze zlecają terapię hormonalną, ale również zabiegi chirurgiczne, np. w przypadku niedrożności jajników.

Obecnie Pietrusińska jest instruktorką-stażystką, która ma pod swoją opieką kilka par z Poznania, Łodzi, Gdańska i Zielonej Góry. Praca z parami jest wymagana w procesie uzyskania uprawnień, a przed nią jeszcze egzamin państwowy.

Koszty dla pacjentów naprotechnologii są nieporównywalne z cenami zastosowania metody in vitro (które liczy się w dziesiątkach tysięcy złotych), i nie można ich jednoznacznie z góry określić. Konsultacje z instruktorem, których w pierwszym roku jest 8, a w kolejnych latach stopniowo jest ich coraz mniej – kosztują 100 zł za spotkanie, które trwa ok. 2 godzin. Kolejne wydatki to konsultacje z lekarzem oraz leczenie, które zależy od wymaganej terapii: operacji chirurgicznej lub samych leków. Końcowy koszt naprotechnologii jest więc tak różny, jak różne są indywidualne przypadki.

Skuteczność naprotechnologii jest także konkurencyjna wobec metody in vitro. Szacuje się, że ok. 70 proc. par, które zostały przez innych lekarzy uznane za niepłodne, doczekało się potomstwa. – Naprotechnologia to program leczenia, który obejmuje również rozmowy z terapeutą i duchownym – opowiada Pietrusińska. – Pary, dla których nie da się nic zrobić, przygotowywane są także do adopcji dzieci. Po kilku latach leczenia, są gotowe, by przyjąć dziecko do swojej rodziny.

Stosując naprotechnologię, która jest metodą naturalną i ekologiczną – para borykająca się z niepłodnością może uniknąć niekorzystnych skutków zdrowotnych, jakie niesie za sobą metoda in vitro. Przy sztucznym zapłodnieniu zdarzają się ciąże mnogie (na skutek wprowadzenia do macicy kilku zarodków). Ciąża mnoga oznacza ryzyko dla dzieci – wcześniejszy poród, niska masa ciała. Przy zapłodnieniu in vitro występuje też ryzyko ciąży ekotopowej, czyli pozamacicznej.

Osoby, które są zainteresowane naprotechnologią, moga nawiązać kontakt z pierwszą w Polsce instruktorką Agnieszką Pietrusińską za pośrednictwem strony http://www.naprotechnologia.pl

Zrodlo: http://ekai.pl/wydarzenia/x14004/naprot ... o/?print=1
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 09:37

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: gosiak76 » sobota, 20 listopada 2010, 19:49

Coraz większe zainteresowanie naprotechnologią

Już w sześciu miastach w Polsce można skorzystać z leczenia niepłodności tą metodą. Zainteresowanie naprotechnologią, która stanowi etycznie akceptowalną alternatywę dla in vitro, wzrasta także wśród polskich ginekologów.

W Lublinie już ponad 120 par małżeńskich prowadzi obserwacje metodą Modelu Creightona – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Maciej Barczentewicz, prezes Zarządu Fundacji Instytutu Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II i członek Zespołu ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. Dodaje, że przynajmniej w sześciu miastach można z tego leczenia skorzystać. Są to: Warszawa, Lublin, Białystok, Skoczów, Bielsko-Biała i Kraków.

Obecnie w Polsce jest 11 lekarzy przeszkolonych do leczenia metodą naprotechnologii, a kiedy prof. Hilgers ostatnio był w Lublinie, szkoleniem w tym zakresie zainteresowanych było ok. 40 kolejnych ginekologów. - Chciałbym zauważyć, że to zainteresowanie rośnie, bo kiedy zaczynaliśmy, w grudniu ubiegłego roku przyjechało na ten kurs tylko 7 osób, pozostałe osoby z tych 11 szkoliły się za granicą. Natomiast w tej chwili jest już 40 chętnych - widać więc wyraźną różnicę – mówi Barczentewicz.

Choć 40 osób na 8 tys. praktykujących ginekologów w Polsce to niewielka liczba, lekarz nie ukrywa, że to i tak nie mała liczba ze względu na poglądy polskich ginekologów. - Tych, którzy się w jakiś sposób identyfikują z nauką Kościoła katolickiego - chociażby przez uczestnictwo w pracach sekcji ginekologii przy Katolickim Stowarzyszeniu Lekarzy Polskich - jest maksymalnie 100. Jeśli zatem 40 czy 50 ginekologów spośród grupy 100 osób chce się zajmować naprotechnologią to jest już bardzo dużo – mówi Barczentewicz.

Dlaczego naprotechnologia tak powoli przyjmuje się w Polsce? Lekarz nie ma wątpliwości - zasadniczym problemem jest brak ludzi. Ale, dodaje, jest to także wybór etyczny. - Nie ma wielu ginekologów w Polsce, którzy by chcieli tego rodzaju wyborów dokonywać. Naprotechnologia jest w pewnym sensie kodeksem etycznym, który zawiera m.in. zobowiązanie, że lekarz chcący się w tę dziedzinę medycyny zaangażować, nie może przepisywać antykoncepcji ani proponować swoim pacjentkom technik wspomaganego rozrodu (inseminacja, in vitro) czy zlecać aborcji. Jeżeli ktoś tego nie akceptuje, to nie może zająć się naprotechnologią.


Zrodlo: http://fronda.pl/news/czytaj/coraz_wiek ... a_w_polsce
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 13:24

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: vwd » niedziela, 21 listopada 2010, 21:35

Tez mnie to zainteresowalo :) tylko czas, tu potrzeba duzo czasu...

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 09:37

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: gosiak76 » niedziela, 21 listopada 2010, 21:41

czas odgrywa duza role - tym bardziej ze nie stajemy sie coraz mlodsze ;)
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

marta81
Udzielający się
Posty: 25
Rejestracja: wtorek, 6 grudnia 2011, 13:55

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: marta81 » środa, 7 grudnia 2011, 17:55

Właśnie i to jest dl nas najgorsze, upływ czasu..... bardzo szybki

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 13:24

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: vwd » poniedziałek, 13 lutego 2012, 15:14

w mojej parafii mowil o tej met. ksiadz na mszy sw.
Jest to jakby odp. Kosciola Kat. na in vitro :)

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 09:37

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: gosiak76 » wtorek, 14 lutego 2012, 00:30

Nie zawsze ta metoda jest odpowiednia dla kazdej kobiety - sadze tez ze to my powinnismy wybrac metode ktora nam odpowiada i ktora przyniesie dobre efekty koncowe w postaci zagnizdzonego jajeczka ktore rozwinie sie w plod. Wtedy pozostanie juz tylko oczekiwanie na malenstwo.
A wiec kochane - wybor nalezy do Was czy chcecie metode in vitro czy moze naprotechnologie.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

anna12345
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: piątek, 2 marca 2012, 09:01

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: anna12345 » piątek, 2 marca 2012, 11:10

Mam mieszane uczucia o naprotechnologii.
Z jednej strony fajna sprawa dla mających problemy z zajściem z drugiej strony maszynka do wyciągania pieniedzy od ludzi. Każde spotkanie z instruktorem napro 100zł przy czym pyta Cie tylko o kartę obserwacji i ją poprawia. wszystkie dodatkowe badania - poziom hormonów robisz dodatkowo odpłatnie . spotkań jest około 10 + materiały tez 100zł.
trafisz do lekarza napro - wizyta 200 w średniej wielkości mieście. zleca dodatkowe badania (ponoć rutynowe) - koszt jednego 350 zł.
ja nie wiem skąd oni biorą te stawki ? chyba z kosmosu.
przy czym trzeba przy znać że masz wsparcie i rozmowę z kimś kto mówi że rozumie twój problem. ale uczucia mam mieszane .... tym bardziej że doktor teraz znalazł endometriozę mięśniaka a wcześniej jakoś ginekolodzy (byłam u dwóch innych ) nie widzieli tego.
czuje się trochę skołowana... tak sie chciałam z wami podzielić moimi odczuciami....

asiabugi
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: środa, 23 maja 2012, 10:26

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: asiabugi » środa, 23 maja 2012, 10:33

Niestety jestem coraz bardziej sceptyczna wobec naprotechnologii- to wyciąganie pieniędzy od ludzi.
Pani instruktor na pierwszym spotkaniu zapoznaje Cie z zasadami obserwacji (cyklu- gdzie tak naprawdę wiesz to wszystko tylko odpowiednio się nazywa te dni cyklu ) oczywiście dodatkowe badania robisz za własne grube pieniądze bo lekarz rodzinny mimo że jestem ubezpieczona Ci ich nie zleci za free.
na kolejnych spotkaniach z instruktorem przyklejacie znaczki i ogólnie jest miło w atmosferze zrozumienia ... tylko płacisz za każde spotkanie 100 zł. Rozumiem że ta osoba pozaświeca swój cenny czas ale nic poza znaczkami się nie działo.
Wizyty u lekarza też poświecą więcej czasu na Ciebie ale żadnych konkretów po za zlecaniem coraz droższych badań .
na razie bez efektu i z mieszanymi uczuciami.....

asiabugi
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: środa, 23 maja 2012, 10:26

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: asiabugi » środa, 23 maja 2012, 10:38

a i jeszcze coś Anno ....
też miałam zlecane ponoć rutynowe badania za 350 zł ....
teraz proponuje mi się testy na alergię pokarmowe - 430 zł
Lekarz też leczy mi ognisko endometriozy - wypalanka i znalazł 1 małego mieśniaka ;-)
a wcześniej też lekarze nie widzieli nic. Może oni to mają w podręczniki naprotechnologicznym ?
przepraszam może robię się ironiczna ale też nie wiem co o tym myśleć i czuję się skołowana....
ostatnio Pani instruktor naprotechnologi powiedziała mi że nie wykluczone że powinnam się poddać laparoskopii w związku z podejrzeniem endometriozy ... totalnie nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 13:24

Re: Naprotechnologia - szansa na dziecko bez in vitro

Postautor: vwd » czwartek, 24 maja 2012, 10:35

asiabugi, dzieki, ze zajelas glos i dzielisz sie z nami tym co Cie spotkalo... to dla nas wszystkich b.b.ciekawy temat :) B.chcialabym przeczytac cala Twoja historie w dziale "Moja historia" :) Czy moglaby napisac dokladnie jak to bylo u Ciebie po kolei, od czego sie zaczelo... Jak sie czujesz? Jakie bralas leki? Jak w ogole funkcjonujesz? Kto namowil Cie do wyprobowania Naprotechnologii?


Wróć do „Pytania i odpowiedzi”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości