Endo zabrało mi wszystko...

Opowiedz swoją historię. Jak długo chorujesz? Czy masz zaufanego lekarza? Czy szybko Cię zdiagnozowano? Czy zastosowane leczenie odniosło zamierzony skutek?
Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » wtorek, 19 marca 2013, 09:49

No miałam was poinformować o moim wyjeździe za jakiś czas,ale już się wydało :) Tak jedziemy wszyscy to znaczy ja,mąż i syn.Mam nadzieję,że nie będę tego żałować.Decyzja dla mnie bardzo ciężka,ale w końcu podjęta.Wczoraj właśnie w pracy dałam wypowiedzenie.Strasznie się denerwowałam,bo wiadomo,jakby coś miało się zmienić z wyjazdem to zostaję bez pracy :(.Ale myślę pozytywnie.Gorzej z moim myśleniem jeśli chodzi o endo :(.Staram się jakoś to ogarnąć,ale powiem wam,że jakoś kiepsko mi to wychodzi.Zaczynam się zastanawiać,jak moje życie będzie wyglądało bez jajników.Czy posiadacie jakieś informacje na temat endometriozy i usunięcia jajników?
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: vwd » wtorek, 19 marca 2013, 12:48

oczywiscie, ze posiadamy :) wszystko jest dla ludzi! :) jesli masz jakies watpliwosci zawsze mozesz napisac do mnie na priva :)
co do wyjazdu... bedzie dobrze!!! wiecej macie do zyskania niz do stracenia :D a co bedzie z psem?

magma
Ekspert
Posty: 865
Rejestracja: poniedziałek, 26 marca 2012, 15:00

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: magma » wtorek, 19 marca 2013, 16:07

vwd pisze:co do wyjazdu... bedzie dobrze!!! wiecej macie do zyskania niz do stracenia :D a co bedzie z psem?


święta prawda a najważniejsze, że to rodzinny wyjazd...co na ten pomysł syn? rozumiem, że zaakceptował decyzję?
pozdrawiam

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » środa, 20 marca 2013, 08:57

No mojego kochanego pieska nigdy bym nie zostawiła.Nie ma takiej opcji.Niestety będzie musiała znieść jakoś podróż z kurierem i to mnie najbardziej martwi :( Dwa dni rozstania to dla niej będzie wieczność.Niestety tanie linie lotnicze nie przewożą piesków i nie może lecieć z nami.Syna na decyzję o wyjeździe zareagował pozytywnie.Jedyne czego się obawia to języka i jak sobie w szkole poradzi.Ale to chyba normalne,że ma obawy.Po za tym,już kiedyś powiedział mi,że jak będzie dorosły to wyjedzie i tak z Polski.Dzisiejsza młodzież zupełnie innymi kategoriami dziś myśli i nie ma się co dziwić.Tu nie ma przyszłości,a Adi ma duże plany jeśli chodzi o swoją karierę informatyczną :) Już teraz jest na poziomie technikum ze swoją wiedzą,a szkoda by było to zmarnować.Grafika komputerowa to jego pasja.Ja w sprawach komputera przy nim czuję się jak idiotka :lol: :lol: :lol: :lol: .Ostatnio opowiadał mi o renderowaniu więc słuchałam nie wiedząc zupełnie o co chodzi. :lol: .Cieszę się,że mam tak zdolnego syna i mam nadzieję,że tam będzie mógł rozwinąć skrzydła.Wiem,że początki będą trudne,ale jestem dobrej myśli.Tylko czym bliżej do czerwca,tym bardziej się denerwuję :( W dodatku jeszcze to cholerne endo nie chce się odczepić...No ale zdecydowaliśmy się wyjechać przede wszystkim dla syna.Tu nie jesteśmy w stanie nic mu zaoferować,a chcemy zadbać w jakiś sposób o jego przyszłość.Mam nadzieję,że nie będziemy żałować tej decyzji i wszystko jakoś się ułoży.
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: gosiak76 » środa, 20 marca 2013, 10:44

Gosienko musi wszystko sie ulozyc - badz dobrej mysli i mam nadzieje ze Adi rozwinie swoje skrzydla zarowno jezykowo jak i pod katem grafiki komputerowej. Pozdrawiam cieplutko :*
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

magma
Ekspert
Posty: 865
Rejestracja: poniedziałek, 26 marca 2012, 15:00

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: magma » środa, 20 marca 2013, 15:58

Będzie dobrze a zdolny synek na pewno zyska najwiecej na tej decyzji...
Rozumiem, że nie jedziecie w ciemno i czeka tam na Was dom, praca itp...?
Tak czy siak, najwazniejsze, że my i forum będziemy z Tobą...bez względu gdzie się wyprowadzisz...
pozdrawiam
m.

Awatar użytkownika
Araja79
Ekspert
Posty: 858
Rejestracja: wtorek, 26 czerwca 2012, 13:18

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: Araja79 » środa, 20 marca 2013, 18:37

Strach zawsze jest, ale "kto nie ryzykuje ten nie żyje". Lepiej spróbować niż później żałować. Tak jak mówisz u nas niestety nic dobrego nie czeka naszych dzieci i one o tym doskonale wiedzą, moja córka wciąż wierci mi dziurę w brzuchu o wyjazd, ale niestety ja nie mam tej możliwości, zbyt wiele mnie tu trzyma... może gdybym straciła pracę(odpukac oczywiście) to bym się zdecydowała, a nawet byłabym zmuszona, tylko jeszcze problem gdzie i jak...w ciemno nie można jechać. Jak ktoś ma możliwość to oczywiście :)
Będzie na pewno dobrze. Tylko żebyś tam jeszcze miała dobrego lekarza, który Cię dalej poprowadzi...

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » czwartek, 21 marca 2013, 07:52

Araju masz rację.JA w ciemno bym w życiu nie pojechała.Ale przyjaciółka zaproponowała mi pomoc.Chwilowo będzie my mieszkać u niej.Przyznam wam szczerze,że na rodzinie czasem nie mogę tak polegać jak na niej.Cieszę się,że mam takich przyjaciół.Propozycje wyjazdu miałam już rok temu,ale też mówiłam,że może jakby któreś z nas straciło pracę...dziś żałuję,że nie zrobiłam tego od razu.Ale wiadomo-ciężka decyzja.W sumie to nas tu nic nie trzyma,nie mam tu rodziny,mieszkania.I w ogóle dzięki wam za słowa otuchy.Nawet nie wiecie jakie to jest dla mnie ważne.
O lekarza tam też się martwię,ale z tego co mi wiadomo tam trochę inaczej podchodzą do pacjenta.Nie pozostaje mi nic innego jak być dobrej myśli.
A jeśli chodzi o endo to nadal nie daje mi spokoju.Ból nie odpuszcza.Nie jest on ciągły,są takie chwile,że przez 2-3 godziny nie czuję bólu,albo jest tak mały,że chyba nie zwracam na niego po prostu już uwagi.Ale każdy dzień życia choćby z małym bólem jest na prawdę ciężki.Do tego jak visanne na mnie w tej chwili nie działa,zmęczenie nie odpuszcza.Mam co raz większe problemy chociaż z wykonywaniem czynności w domu.Biorę cały czas witaminy,ale jakoś w tej chwili to na mnie nie działa :(
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: gosiak76 » czwartek, 21 marca 2013, 11:07

Gosiu chcialabym zeby bylo cos takiego co pomogloby pozbyc sie tego bolu - zebys mogla zyc bardziej komfortowo bo komfort zycia jest naprawde wazny dla kazdej z nas. Jestes bardzo dzielna - dbaj o siebie Gosienko :*
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: vwd » piątek, 29 marca 2013, 12:41

hercik, kochana biegne, zeby Ci zlozyc naj, naj, najlepsze zyczenia swiateczne!!!
Smacznych tych wszystkich potraw, kt. zapewne przygotowalas ;) zrozumienia, spokoju, milosci, po prostu radosnych swiat! :D
wiesz, martwie sie troszke twoim wyjazdem, ale tylko troszke, bo wiem, ze to dla waszego dobra :)

Milionek66
Ekspert
Posty: 112
Rejestracja: środa, 23 marca 2011, 16:45

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: Milionek66 » wtorek, 2 kwietnia 2013, 18:05

Herciku :)

Życzę przede wszystkim zdrówka reszta zapewne się ułoży.
Powodzenia tam gdzie się udajesz :)
Ja ostatnio na wizycie u Gina,tym razem Pana Ginekologa
w rozmowie o hormonach ,bo jestem do nich sceptycznie
nastawiona-nigdy ich nie brałam.A lekarz powiedział to inaczej
proszę pani czy organizm będzie je chciał brać.

A drugą sprawą było to iż ciągle coś się dzieje ostatnio
dokuczają mi bóle jajników,i przy obfitej @ jak pisałam
tracę za dużo krwi... Lekarz zastanawiał się głośno
mówiąc,czy nie lepiej będzie usunąć... skoro już
w sumie nie są potrzebne.
Powiem że poczułam się jakoś dziwnie... skoro urodziłyśmy się
z nimi ,dlaczego nas się ich pozbawia?
No tak,ale człowiek jak maszyna "psuje się" czy jakby to ująć
powoli cos tam nie trybi,choć i tak jakoś do mnie to nie przemawia.
Choć wiem że wiele rzeczy muszę przyjąć takimi jakimi są.


Zdróweczka raz jeszcze Gosiu :)
Pozdrawiam Cieplutko.

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » środa, 3 kwietnia 2013, 12:29

Bardzo dziękuję Wam za życzenia świąteczne.Ja niestety z braku czasu nie dotarłam na forum przed świętami.W pracy nadgodziny,w domu przygotowania do świąt..no i endo.Ostatnie 2 tygodnie były znośne,ból jakby troszkę się zmniejszył.Jednak niestety wciąż mnie męczy.Święta spędziłam z moimi chłopcami i było spokojnie i miło...tak jak lubię :) Za tydzień przyjeżdża do mnie moja chrześnica z małą Kasią więc spokojnie już nie będzie.Nie mogę się ich doczekać :)
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: gosiak76 » środa, 3 kwietnia 2013, 12:32

Gosienko mam nadzieje ze milo spedzicie czas jak ona przyjedzie :)
Dobrze ze bol zelzal - w koncu zaslugujesz na to by od niego odpoczac.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » wtorek, 7 maja 2013, 12:16

Jej nie było mnie tu bardzo długo...nie wiem kiedy nadrobię czytanie waszych postów.Wizyta mojej chrześnicy się przeciągnęła do 3 tygodni,bo pod koniec mała się strasznie rozchorowała :(.Ale było cudownie.Przez te 3 tygodnie byłam babcią :D ...tak mała Kasia wołała na mnie baba :).Może kojarzyłam jej się z moją siostrą :) ale cudownie było być babcią.Niestety wszystko co dobre się kończy i jak wyjechały było mi bardzo smutno.
Jeśli chodzi o sprawy zdrowotnie,to po ostatniej wizycie lekarz odstawił mi visanne twierdząc,że refundacja na ten lek jest tylko pół roku i nie może dać mi go dalej.Załamałam się słysząc to.Wiem,że to nie jego wina,ale procedur których on się musi trzymać.Oczywiście sprawa miała się wyjaśnić,bo pisali z lekarzami do funduszu w sprawie wyjaśnienia tej sprawy.Ale tak czy inaczej lek został dla mnie zawieszony i musiałam przejść na inny.Dostałam Qlaira która zawiera ten sam składnik co visanne -dienogest. Właśnie kończę pierwsze opakowanie.Miesiączki nie widać,czuję się w miarę dobrze.Bóle są ale dosyć rzadko,tak na prawdę to bóle odczuwam dopiero od tygodnia.
Po za tym jestem na etapie pakowania się.Prawdopodobnie wylatujemy już 20 czerwca,więc dużo czasu nie mam.Stres oczywiście jest i to co raz większy.Ale jestem dobrej myśli :).Od soboty jestem zupełnie sama w domu,bo mój mąż pojechał do mamy po Adiego.Tęsknię już za moim synkiem,ale od kiedy mąż pojechał nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu.Łóżko też wydaje się być za duże ....a swoją drogą to niesamowite jak człowiek potrafi się przywiązać do drugiego człowieka...
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: EveLondon » wtorek, 7 maja 2013, 14:54

No kochana widze ze u ciebie wiele sie dzieje:) Do wyjazdu coraz blizej ale staraj sie tez troche wyluzowac... wierze ze wszystko sie ulozy i zaczniecie cudne zycie na obczyznie... ja nigdy nie pozaluje wyjazdu do anglii. I zgadzam sie ze czlowiek przywiazuje sie do drugiego czlowieka dla mnie dom bez mojego M nie jest domem a lozko stanowczo jest za duze mimo ze zawsze mam najmiejesza polowe bo sie rozpychaja z kotem to i tak wole byc scisnieta z nimi niz spac sama :) Pozdrawiam cieplutko :)
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."


Wróć do „Moja historia endometriozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości